Oto mamy kolejną galerię w
patchworkowie :). AnnaWeronika zechciała nam pokazać swój patchwork. To
jest właśnie prawdziwy, tradycyjny patchwork. Powstał tak, jak się
kiedyś szyło kołdry - ze skrawków "życia". Urzekł mnie
bardzo i tym bardziej się cieszę, że możecie go zobaczyć.
"To mój największy patchwork,
dotąd robiłam malutkie (łapki do kuchni, podusie, jedną makatkę). Kapa
powstała błyskawicznie. Najwiecej czasu zajęło mi wydobycie z różnych
przepastnych szaf w domu skrawków materiałów, upranie ich i
uprasowanie. Wszystkie szmatki cięłam na różnej długości paski (ale tej
samej szerokości). Potem podzieliłam je na dwie kupki kolorystyczne -
ciepłe i zimne kolory. Potem zszywałam kilometrowe paski i zaczynając
od środka, od kwadratu, obszywałam dookoła. W ten sposób powstały dwie
części. W środoku jest flanelka. Kapa nie jest pikowana (juz mi się nie
chciało, a potem tak jakoś zapomniałąm o tym i tak jest do dzisiaj...
ale nie przeszkadza to). Najlepsze w tej kapie jest to, że jest ona
historia tego co na sobie nosiłam. Powstała ze skrawków moich ciuchów,
które sobie szyłam, dla moich koleżanek, ze skracanych spodni i
spódniczek, ze starych poszewek na jaśki... Wersja niebieska jest na lato
(żeby chłodziła), a brązowo - czerwona na zimę (żeby w pokoju było
cieplej...)" |