Pierwsze patchworki


Zdjęcia nie są najlepszej jakości, bo pstrykając je nie przyszło mi do głowy, że będę miała kiedykolwiek okazję, żeby pokazywać je w sieci. Sporo zdjęć zaginęło, więc patchworkowa dokumentacja z tamtego okresu jest trochę niepełna, dlatego pokazuję to, co ocalało.
I jeszcze jedno - dzieci widoczne na zdjęciach, to mój syn Jędruś i Daria, córka mojej koleżnaki Kasi. Na jednym zdjęciu jestem ja i wbrew wyglądowi nie nosiłam wtedy żałoby - chyba wtedy przechodziłam fazę ubierania się na czarno:).


   







 







 

Wszystkie patchworki uszyte z kwadratów projektowałyśmy najpierw na kartce w kratkę kolorując kratki odpowiednimi kolorami. Potem liczyłyśmy ile róznych kolorów kwadratów potrzebujemy i wycinałyśmy je nożyczkami. Każdy kwadrat miał bok o długości 10 cm. W czasie szycia trzeba było bardzo uważać, żeby nie pomylić kolejności kwadratów i kolejności rzędów. Miałyśmy na to taki sposób: każdy kolor/wzor miał swój numerek położony na kupce wyciętych w tym kolorze/wzorze kwadratów a na kartce z wzorem wpisywałyśmy odpowiednie numerki na odpowiednich kolorach/wzorach, czyli każdy rząd na papierowym szablonie składal się z numerków np. 1-6-1-9-9-4-4-3 itd. Szyjąc taki rząd najpierw brałyśmy kwadrat z kupki nr 1 i doszywałyśmy do niego kwadrat z kupki nr 6, a do niego z kupki nr 1 itd. Po uszyciu całego rzędu dopinałyśmy do niego numerek z numerem rzędu i skreślałyśmy go na papierowym wzorze, żeby przypadkiem nie uszyć dwa razy tego samego rzędu. Potem zszywałyśmy kolejne rzędy ze sobą. Wiedziałyśmy, który jest pierwszy, a który następny, ponieważ miały do siebie dopięte numerki. Polecam tę metodę, chociaż nie ukrywam, że nie raz musiałam pruć błędnie doszyte kwadraty lub rzędy - nikt nie jest doskonały.









Ustawienie figur szachowych na patchworku nie jest przypadkowe, jeżeli mnie pamięć nie myli, to jest to obrona sycylijska. Pamiętam jak przeglądałyśmy samouczek dla przyszłych szachowców i wybierałyśmy najlepsze ustawienie figur. Plansza szachowa jest kwadratowa a nasz patchwork był prostokątny, więc na dwóch dodatkowych rzędach w parchworku naszyłyśmy znak zapytania. Uszyłyśmy jeszcze patchwork "karciany" były na nim 4 karty:król, wlet, dama i joker. Jocker miał prawdziwe dzwoneczki przy czapce a król koronkową kryzę . Niestety nie zachowało się żadne zdjęcie tego patchworku - i naprawdę żałuję, bo wyszedł świetny.








Pokazuję kilka zdjęć patchworków-obrazów uszytych metrodą naszywania aplikacji. Brałyśmy kawał płótna wielkości patchworku i upinałyśmy na nim szpilkami kolejne elementy wzoru i doszywałyśmy. Z tego co pamiętam, to nie rysowałyśmy wzoru wcześniej. Po prostu, w trakcie upinania, wymyślałyśmy kolejne elementy aplikacji. Po uszyciu, w tych elementach, które chciałyśmy uwypuklić, rozcinałyśmy z tyłu płótno i wypychałyśmy je ocieplaczem. Potem dziurę zaszywałyśmy na okrętkę.

| Home | Galeria | Kokopelli |