Makatka z kieszonkami


Kieszonki do mojej pierwszej makatki. Uszyte wczoraj (29-09-2004). Tę jasną kończyłam o 00:30 i już nie miałam siły, więc jest trochę niedoróbka. Ale pocieszam się, że to początki. Będzie lepiej. Makatka nie będzie na kubeczki, bo mi te kieszonki troche za duże wyszły. Będzie do  łazienki, bo mi tam wiecznie szafek brakuje.
Dzisiaj (03-10-2004) skończyłam moją pierwszą makatkę  i chcę napisać, że jest to moja ostatnia rzecz szyta metodą "na oko". W tej makatce nic nie mierzyłam. Kieszonki szyłam po kolei i wycinałam materiał jak mi spasowało, bez mierzenia. Zatem każda kieszonka jest inna i troche nierówno to wygląda. Teraz mam w planie uszyć coś podobnego do ubikacji  i będę mierzyć i szyć równolegle wszyskie kieszonki na raz. Tzn najpierw wszystkie zaprojektuję i wytnę, i dopiero potem będę szyć.
Poza tym człowiek musi się nauczyć na swoich błędach, a ja to już na pewno. Nie chciało mi się wycinać ocieplacza w miejscach łączenia części i wyszło mi tak grubo, że złamałam na tym dwie igły a ścieg wyszedł straaaasznie nierówny.
Przybiłam ją za pomocą tłuczka do mięsa (mąż mi gdzieś młotek wyniósł) do drzwi łazienki pinezkami. Na razie prowizorycznie. Potem sie poprawi :).



| Home | Galeria | Te co skaczą ... |