Dzisiaj
(03-10-2004) skończyłam moją
pierwszą
makatkę i chcę napisać, że jest to moja
ostatnia rzecz szyta metodą "na oko". W tej makatce nic
nie mierzyłam. Kieszonki szyłam po kolei i wycinałam materiał jak mi
spasowało, bez mierzenia. Zatem każda kieszonka jest inna i troche
nierówno to wygląda. Teraz mam w planie uszyć coś podobnego do
ubikacji i będę mierzyć i szyć równolegle wszyskie kieszonki na
raz. Tzn
najpierw wszystkie zaprojektuję i wytnę, i dopiero potem będę szyć.
Poza tym człowiek musi się
nauczyć na swoich błędach, a ja to już
na pewno. Nie chciało mi się wycinać ocieplacza w miejscach łączenia
części i wyszło mi tak grubo, że złamałam na tym dwie igły a ścieg
wyszedł straaaasznie nierówny.
Przybiłam ją za pomocą tłuczka
do mięsa (mąż mi
gdzieś młotek wyniósł) do drzwi łazienki pinezkami. Na razie
prowizorycznie. Potem sie poprawi :).
|
 |