Zostań choć przez chwilę ze mną, czyli Round Robin lilki

dla siebie


Etap I

(...) musze zaczac od swojej czesci, czyli srodeczka z kwiatuszkiem. MalgosiaP. podeslala mi link do strony z gotowymi wzorkami PP, tam go wypatrzylam. Po treningu u Lenki uznalam, ze PP to nic strasznego, latwa rzecz, fajne wzorki i obrazki mozna tworzyc, zatem - do roboty. Szylam, wycinalam, przykladalam, szylam ... i tak w kolko. Kiedy skonczylam, bylam bardzo zadowolona i rownie mocno zdziwinona, czemu tak koszmarnie bola mnie plecy i skad ta krew na wargach. Przy kolejnych szyciach odkrylam, ze bardzo napinam miesnie i przygryzam wargi.

(autor: lilka)


od MKatarynki



Etap II

Nazwa wymyślona przez Klaudię, Lilka jej nie odrzuciłą ale tez nie potwierdziła.
Miałam kłopot z doborem materiałów. Wzór w zasadzie ustaliłam sobie na początku ale szyłam dwa razy, bo pierwsza wersja nie bardzo mi pasowała kolorystycznie. Nie wiedziałam też co zrobić z narożnikami. Myślałam o kwadratowych diamencikach ale jakoś mi nie pasowaly. Pomysł wyhaftowania różyczek przyszedł jak zwykle znienacka. Całość pozostała nadal delikatna :)

(autor: MKatarynka)


od panett


Etap III

Kolejny patchwork dotarł do mnie i pojawiło się kolejne wyzwanie. Delikatny kwiatek  Lilki domagał się odpowiedniej oprawy. Wyciągnęłam moje szmaty i przykładałam chcąc wybrać te najodpowiedniejsze. Uszyłam nawet dwa trójkąty z motylkami, ale były szyte jako witraż i ciemne lamówki okazały się zbyt mocne, jak wyglądały możecie zobaczyć w temacie o poduszkach dla mojej mamy, jest tam zdjęcie serwetki z motylkami, które odfrunęły z pachworka Lilki. W końcu udało mi się uszyć takie trójkąty jakie widzicie, mam nadzieję, że dodały nieco siły temu patchworkowi ale go nie zadusiły.

(autor: panett)

od Niedzielki


Etap IV

RR lilki sprawił mi chyba największy problem jeśli chodzi o koncepcję. Wpatrywałam sie w niego dzień po dniu i NIC. Nie miałam zupełnie nawet cienia pomysłu. I, co gorsza, pasujących materiałów. W końcu różowymi szmatkami poratowała mnie MKatarynka, a pomysł też mi zaświtał. Po prostu 'przedłużyłam' jakby to, co zrobiła panett. Efekt okazał się całkiem niezły, takie liście palmowe mi z tego wyszły :) Zszywałam to z wielu, wielu kawałeczków, policzyłam, jest ich 168!

(autor: Niedzielka)

od Klaudii


Etap V

RR Lilki spodobał mi się ze względu na mdławe kolorki, wiedziałam, że muszę użyć chociaż jeden kwadrat bordowy bo aż sie prosiło, żeby ta "kropeczka-akcent" się powtórzyła. A druga rzecz, którą chciałam zachować to szpiczastowość form, jeżeli rozumiecie co mam na mysli, wybrałam więc najbardziej szpiczastego kwiatka RR jakiego znalazłam i wsadziłam mu bordowy środek, jak dla mnie całość wyszła dość ciekawie (jak w kalejdoskopie) a ten etap szyło mi sie naprawde fajnie!!!!

(autor: Klaudia)


od Cebulki


Etap VI

Ostatni etap to ramka do RRa Lilki.
To, co dostałam od Klaudii, było cudne. Wszystko ułożyło się w całość – kolejne etapy wzajemnie się przenikały jak w kalejdoskopie. To już była zamknięta całość. Trudność polegała na tym, żeby to jakoś zamknąć, oprawić.
Najpierw wymyśliłam jodełkę z różowych i zielono oliwkowych paseczków i takie cosie na rogi – z cosiów będę miała całkiem fajną podusie...
Uszyłam inne cosie na rogi – za duże.
Potem wymyśliłam coś innego – tyż nie pasowało mi to zupełnie.
Wróciłam do jodełki, ale miało być jej więcej. Nie przemówiła do mnie...
W końcu pocięłam jodełkę na kawałki, zmniejszyłam narożne cosie, narysowałam sobie schemat gęsi, do których wykorzystałam pociętą jodełkę, zszyłam wszystko razem i teraz się boję, czy Lilce się spodoba.
Na szczęście już nie mam czasu na kolejne zmiany koncepcji.

(autor: Cebulka)








|
Home | Round Robin|