|
Chciałabym również powiedzieć, że podczas
pikowania, nie kładę już encyklopedii wokół maszyny, żeby powiększyć
"przestrzeń roboczą", lecz dorobiłam się domowej roboty stolika.
Wygląda
tak jak na zdjęciu, czyli kawałek pleksi z wyciętą dziurą i starannie
zaokrąglonymi wszystkimi krawędziami (żeby nic się nie czepiało).
Pleksi ma grubość jakieś 8 mm i jest jakimś starym kawałkiem pleksi z
odzysku. Stolik ma długość 60 cm i szerokość 40 cm. Nóżki zostały
"wytoczone" przez znajomego i przyklejone jakimś klejem do plastyku.
Nóżki mają pod spodem wklejone krążki z gumy, żeby stolik się nie
przesuwał.
Czasami, jak za energicznie stolik przesuwam, to nóżka lubi się
odkleić, ale za chwilę jest znowu przyklejona. Stolik nie jest w żaden
sposób doczepiany do maszyny, po prostu wsuwam maszynę w wycięty otwór
i tyle.
Naprawdę bardzo sobie ten stolik chwale. I już chyba nie potrafię bez
niego szyć, bo brakuje mi miejsca i "rozmachu". Przy pikowaniu
jest niezastąpiony. Przy normalnym szyciu bardzo przydatny i jeszcze
mam dostępną dodatkową przestrzeń pod stolikiem.
Chciałam napisać, ze stolik jest dziełem mojego taty :)))) i że wyciął
go z kawałka pleksi zwykłą ręczną piłką i ręcznie "obrobił" wszystki
brzegi, żeby były idealnie gładkie.
|
 |

|